(kontrolowana) Porażka życiowa
June 9, 2010 – 12:42 amWiecie, nic mnie tak nie demotywuje jak ciągle ustalanie celów i nie osiąganie ich przez inne cele które też są ważne. Lada moment strzeli mi 24 i zacząłem się zastanawiać jak tam moje cele, osiągnięcia itd. i doszedłem do wniosku że choć zawodowo doszedłem do miejsca w którym chciałbym w tym wieku być to na jednej płaszczyźnie daję ciała tak bardzo jak tylko się da… i żeby było śmieszniej tego też ciała ta płaszczyzna dotyka bo o zdrowiu mowa.
I tak patrzę wstecz, jak było kiedyś, czy coś się zmieniło? Przecież nigdy nie miałem kraty na brzuchu i wyglądałem w miarę podobnie a jednak czuję się coraz gorzej. Wiem, wiem że czuję się gorzej dlatego że jestem świadom tego jak bardzo się zaniedbałem i tym bardziej mnie to “pognębia” bo wiem że przecież mógłbym to zmienić, ba, ciągle próbuję! No to pytanie, skoro ciągle to wiem to czemu brak efektów?
No i tu jest główna myśl tego wpisu. Ciągle ustalałem sobie cel. Że krata, że -8/10kg, że w ogóle kokojumbo… No ale ten cel schodził na bok bo przecież tu praca, tam jakiś sukces bym chciał, tu bym się czegoś douczył, tu czymś podzielił, tu poznał coś nowego. Tyle pozytywnych energii wokół że trudno gdzieś między te “cele i sukcesy” wcisnąć jeszcze jeden .. zwłaszcza, że ten jeden to taki się wydaje hmm prosty i nie konieczny na teraz już… ale czy na pewno? Na dobrą sprawę, wszystko co teraz robię, zawodowo i nieformalnie robię “dla swojej przyszłości”.. głównie.. tu i teraz owszem, liczy się, jednak to w przyszłości chciałby móc tym się cieszyć… a czy będę mógł jak się zapuszczę jak dzika locha w dżungli? Nie specjalnie… po co więc to wszystko jeśli zdrowia ma zabraknąć?
I wiem że to brzmi jak farmazony ale mówię teraz zupełnie poważnie. Uważam że dobrze że do tej pory skupiałem się na tym na czym się skupiałem. Uważam też, że doszedłem do momentu w którym pora to to zmienić. Ale wiem też że nie pierwszy raz o takiej zmianie mówię więc zmieniam do tematu podejście. Ustalam sobie pierwszy raz w życiu pewien punkt. Nie wiem czy ktoś już tego próbował ale kiedy sam o tym zacząłem myśleć to doszedłem do wniosku, że to jest to i na tę chwilę nie widzę minusów tego podejścia do tematu….a więc do rzeczy…
Ustaliłem, że jeśli do 25 roku życia nie będę tak sprawny – albo i sprawniejszy – i zdrowy – albo i zdrowszy – jak w wieku powiedzmy licealnym to będzie to moja pierwsza porażka życiowa. I to taka gorsza niż zwolnienie z pracy, przegrany mecz czy cokolwiek. Gorsza, bo kontrolowana. Świadoma i przewidziana.
Wydaje mi się, że znając się na tyle na ile się znam nie pozwolę sobie na taką porażkę. Więc tu i teraz zaprawdę powiadam Wam. Taką porażkę sobie ustaliłem na 25 urodziny i zamierzam jej nie osiągnąć. To tyle ode mnie ;) dzięki za uwagę.








4 Responses to “(kontrolowana) Porażka życiowa”
rozumiem Cię aż za dobrze – też gubiłam nie raz to co ‘tu i teraz’ – okazuje się jednak, że odkąd zmieniłam podejście, nagle wszystko się wreszcie układa w jedną spójną całość. tego Tobie również życzę.
powodzenia!
By Jenny on Jun 9, 2010
No to się cieszę ;)
Dla mnie ważna jest świadomość, że zmiania nie wynika z tego że dotąd popełniałem błędy i teraz trzeba je odkręcać a z tego, że to co miałem na pewnej płaszczyźnie osiągnąć to osiągnąłem i pora przenieść trochę priorytety. Jednak uda się to właśnie dzięki ustaleniu sobie tej życiowej porażki przed którą się będę bronił..
wydaje mi się, że mechanizmy obronne są bardziej instynktowne i bardziej naturalne w dzisiejszych czasach a więc powinny działać sprawniej niż mechanizm “dążenia do celu” – zwłaszcza gdy ten jest tak bardzo przeze mnie nadużywany ;)) Czy tak jest, to się okaże ;)
przed chwilą zerknąłem na wpis z 23 urodzin i widzę że słusznie zapamiętałem a i tak jest o niebo lepiej niż było wtedy :)
By Arvind Juneja on Jun 9, 2010
atak to najlepsza obrona:):)
powodzenia:):)
By M:) on Jun 17, 2010
http://www.todaysbigthing.com/2010/08/06
sprawność jak w liceum? :)
By arik on Aug 7, 2010