October 26, 2010 – 12:58 am dodał:
Arvind Juneja
tak właśnie poczułem, że to odpowiedni moment żeby coś napisać… przez chwilę nawet wiedziałem co… jak się okazuje jednak, prawie wszystko na tym świecie jest mało istotne, na tyle mało istotne, że gdy o tym zaczynam myśleć to mam wrażenie że zanudziłbym Was bajką o tym jak to śniła mi się rzeka, wielka rzeka, pełna mleka…
co chcę przez to powiedzieć? to co zawsze, największą wartość w tym świecie nie stanowi wiedza, nie stanowi nawet – przynajmniej nie bezpośrednio – czas. Najważniejsi są ludzie. Jedni są bliżsi, inni mniej bliscy (internet sprawia, że “nikt już nie jest poza zasięgiem”… wiem, uogólnienie, ale załóżmy że tak jest).. wszyscy jednak są ludźmi.
I kiedy przychodzi co do czego, kiedy jest moment na to by się zastanowić gdzie jesteśmy, co się dzieje, co będzie potem.. zostawmy wszystkie checkpointy, odstawmy wszystkie bilanse, deadline’y i inne takie “głupotki”…. rozejrzyjmy się i popatrzmy na ludzi wokół nas..
bo powiem Wam, są takie chwile jak ta, gdy przechodzimy przez ciężki czas, kiedy jedni bliscy nas opuszczają a inni przychodzą i przypominają o swoim istnieniu. Taki czas gdy w zasadzie, wszystko można mieć w dupie.. czas zrozumienia istoty naszego istnienia. Jesteśmy tu dla ludzi. A więc dla innych .. ale i dla siebie. Taka refleksja mnie nachodzi bo kiedy wiem, że mam ludzi obok, takich co mnie znają, lubią – kochają a także takich co mnie tylko obserwują na blipie czy śledzą na twitterze… to nic, ale to nic, mi nie podskoczy. I to jest jedna ważna kwestia. Druga, ważniejsza brzmi…. co daję w zamian?
Czy kiedy przyjdzie czas, że już nic nie będę mógł dać, będę mógł szczerze sobie powiedzieć, że dałem z siebie wszystko co mogłem? Już nawet olać słowo szczerze, siebie i tak nie oszukam… skupmy się na tym, że teraz możemy coś dać, a kiedyś – sorry – nie będziemy mogli. I co więcej, na 99,999999% to kiedyś przyjdzie bez uprzedniego poinformowania więc nie będzie już czasu na nadrabianie strat. I nigdy nie będzie tak, że w tym jednym momencie będziecie mogli powiedzieć “tak, dałem z siebie wszystko” bo tak naprawdę, nawet jeśli tak było to i tak znajdziecie coś, co moglibyście teraz dodać… tak po prostu… żeby chociaż na chwilę przedłużyć czas dawania i takiego sam na sam “w temacie” z tą drugą osobą, obojętnie kim by nie była… ale powiem Wam, warto (ciekawe, ile osób zrozumie co mam przez to na myśli)…
microblogi to takie fajne narzędzie, szybka komunikacja, daję status, ludzie reagują.. można tak się szybko czegoś dowiedzieć, można wprowadzać powoli ludzi do swojego świata, do siebie.. i co dalej? pojawiają się spotkania, relacje poza microblogiem i faktycznie tworzy się jakaś sensowna oparta na czymś więcej niż “wiem co jadłeś na śniadanie” relacja. Problem w tym, że tak jest na początku. Z czasem człowiek się rozleniwia i oddaje się władzy samemu narzędziu. A to, wybaczcie ale taka prawda, ma w dupie Wasze relacje i chce po prostu byście “generowali treść”. Większym problemem jednak jest to, że ten moment ciężko zauważyć i jeszcze ciężej się z niego wyrwać.
Mało które miejsce w sieci ma “misję”. Jeszcze mniej ma ją w temacie utrzymania pełno wartościowych relacji. Czegoś co sprawi że grając co noc z kumplem w jakąś grę dostaniemy obaj info “Panowie, ile można? Przejdźcie się na piwo, pograjcie w piłkę, zróbcie sobie grilla, a potem wróćcie i grajcie dalej”.. musimy się więc bronić sami. Bronić przed tym, że codzienność, w dużej mierze owładnięta “nowymi realiami” odbierze nam to co najwartościowsze… normalną rozmowę, taką na żywo.. normalny kontakt wzrokowy, taki na żywo… ta dygresja o sieci to jako dodatek, w żaden sposób nie związany z tym co mnie spotkało i nadało “kierunek” temu wpisowi… ale dzielę się nią z Wami, bo to tutaj, to blog jest. WIRTUALNY pamiętnik.
ech, samo czytanie o technologii w tym momencie mnie zasmuciło… trzeba nadążać za światem, trzeba jeśli chce się coś w nim zdziałać na skalę, w jakiej ja chcę… trzeba więc się poświęcić.. o ile jednak, zniosę to, że zaniedbuję swoje pasje o tyle to, że zaniedbuję swoich bliskich czy siebie samego jako człowieka jest nie wybaczalne…
i kiedy przyjdzie czas, nie da się tego cofnąć.
ani nadrobić.
i w ogóle, wyloguj się człowieku. odetchnij. odwiedź sąsiadów.. idź do sklepu, na piechotę. zadzwoń do krewnych, kolegów z podstawówki, koleżanek z przedszkola…. zrób to wszystko, póki możesz. rynek nie ucieknie. życie owszem.
Dodaj do:
Kategorie: przemyślenia | brak komentarzy :(