Deklaracja Blogera…

June 25, 2008 – 3:06 am dodał: Arvind Juneja

lud przemówił, to i ja się przyłączę, chcecie deklaracji? zadeklarujcie się sami…..
ja ze swojej strony deklaruję pełną gotowość do walki z cenzurą i kontrolą tego co się będzie działo w sieci…
tudzież tego co już się dzieje… w chinach dali radę, w Polsce też damy..

pamiętajcie, sieć należy do nas i nikt i nic nam jej nie odbierze…

madre, ale to zabrzmiało… źle ze mną? :)

p.s. ten wpis ani żaden inny mego autorstwa nie powinien być interpretowany inaczej niż zwykła deklaracja gotowości do ew. działań propagandowych nie łamiących prawa….
prawa sieci…. jeśli go nie znacie to nawet nie próbujcie wchodzić na nasz teren…

Nosce te ipsum…temel nosce..

June 24, 2008 – 2:45 pm dodał: Arvind Juneja

znaczy się poznaj siebie.. jak w Matriksie… ale w tym samym filmie pada inne zdanie

“czasem, niewiedza to błogosławieństwo”

czasem wiedząc za dużo o sobie, czasem rozumiejąc za bardzo swoje emocje, reakcje i zachowania wyzbywamy się  tego co naturalne… co chcę przez to powiedzieć? naturalnym jest że kiedy dzieje się coś złego ludzie są przerażeni, smutni, zestresowani… naturalnym jest że pewne zdarzenia wywołują szok i zdziwienie…wbrew pozorom, czasem fajnie się przestraszyć czy zasmucić… czasem fajnie nie wiedzieć co się dzieje, nie rozumieć co się dzieje….

czasem, niewiedza to naprawdę błogosławieństwo…
ale jak to mówią, coś kosztem czegoś…

shit happens, don’t worry be happy etc etc…

#ppp - pau bhaji

June 24, 2008 – 1:57 pm dodał: Arvind Juneja

no więc tak, men’s health ma swojego “Mężczyzna + gotowizna = łatwizna” czy coś w ten deseń.. ja mam swoje #ppp z blipa :) tak więc wybrałem się do kuchni świata w poszukiwaniu żarełka na obiad.. znalazłem coś z serji “Heat&Eat” o nazwie Pau Bhaji… efekt tego widzicie na obrazku niżej :)

  • Skala Ostrości (w skali azjatyckiej*) - 7/10
  • Smak - 8/10

paubhaji.jpg

* o co chodzi? ano jeśli kiedykolwiek próbowaliście “różnych ostrości” to wiecie że jest ogromna różnica między “ostrą kuchnią azjatycką” a np “meksykańską”…  ja się generalnie nie znam na gotowaniu, ni ciut, ale o ostrym jedzeniu coś wiem :) 

najk niu dżenerejszyn?

June 19, 2008 – 8:04 pm dodał: Arvind Juneja

no nie no, I’m impressed.. po krótkiej sesji bluejackingu w złotych (man must learn right?) wchodzę sobie do sklepu Nike i nagle telefon z uaktywnionym bluetoothem zaczyna mi brzęczeć… patrzę a tu “wiadomość Bluetooth od Nike” .. pytają czy chcę przyjąć no to mówię ‘yes please’ i dostaję po chwili filmik na którym Błaszczykowski pokazuje trening na sali…

nowa forma reklamy? czy może spam? mówcie sobie co chcecie, ja więcej bt w miejscu publicznym nie włącze :)

choć filmik całkiem fajny….

David Belle zabiera zabawki i idzie do domu…

June 17, 2008 – 12:33 am dodał: Arvind Juneja

będący w temacie i korzystający z serwisu “Overground.Com.Pl” mieli już z pewnością okazję na dotarcie do takiej notki

“Jean-François Belle zadzwonił do mnie dziś, 13 czerwca 2008, dokładnie o 18:32. Oto streszczenie tego, co mi powiedział:
• Ja (Jerome, właściciel domeny parkour.net oraz osoba odpowiedzialna za tę stronę) nie powinienem w żaden sposób łączyć Davida Belle’a ani jego rodziny z grupą Yamakasi, ponieważ wiążą się z nimi pewne wypadki.
• Muszę usunąć ze strony wszystko, co odnosi się do Davida Belle’a lub jego rodziny.
• Zostanie mi dostarczone upomnienie.
• Słowo “parkour” jest zastrzeżone i chronione prawem, a oni (David Belle, Jean-François Belle itd.) chcą je odzyskać.
• David zgadza się z powyższym.”

i ja powiem tak.. David Belle to człowiek który dał wielu ludziom pewną ideę, motywację do tego by pracować nad swoją fizycznością… psychiką.. i podejściem do tego co i jak robimy. David Belle to człowiek który ODDAŁ światu swój pogląd na rzeczywistość… ODDAŁ a świat go PRZYJĄŁ …

Teraz David nie potrafi udźwignąć ciężaru tego co zrobił i tego co zrobili z tym ludzie którym to przekazał i najnormalniej w świecie zebrał zabawki i poszedł do domu bawić się w samotności..ale czy do końca? Nie, bo zabiera tylko opakowania swoich zabawek.. one już wsiąknęły w pozostałych będących mentalnie razem z nim w piaskownicy…

Pytanie teraz do Was, co Wam to zmienia? Jeśli mieliście okazję pożyć ideą Parkour to nie powinno Wam to zmieniać nic. Zabranie nazwy tego co tkwi w Was to tylko zabranie głupiej plakietki przez którą na “scenie” i tak są same problemy (a bo to nie parkour, a bo to freerun itd itd…).. David Belle coś nam dał, nie da się zaprzeczyć. Przykre że tak formalnie do tego podszedł ale i zrozumiałe, ja też dostałem kilka maili z informacją że ktoś po obejrzeniu mojego filmu zrobił sobie krzywdę i to moja wina… doskonale rozumiem że jest to dość duża odpowiedzialność jednak w takich sytuacjach trzeba pamiętać że każdy jest kowalem swojego losu…   no ale ok, David jest sławny i takie “złe głosy ludu” (tego poza sceną PK, tego który płaci za oglądanie jego filmów i reklam z jego udziałem…) dają mu -1pkt do fejmu…. i dodają +10 do flejmu..

  • Dla mnie “Parkour” to coś co weszło we mnie i nigdy nie wyjdzie.
  • Dla mnie “Parkour” to coś co zmieszało się z tym co było we mnie i teraz jest moje.
  • Dla mnie “Parkour” którym posługuje się teraz David to słowo, tak jak kopytko. Po prostu słowo.

dlatego tego “newsa” potraktuję jak odebranie mi praw do używania słowa bagietka… i dalej będę robił to co robiłem do tej pory. A Davidowi życzę komercyjnego sukcesu  bo wszystko inne chyba już osiągnął (i nie mówię tego z przekąsem bo mam do niego szacunek i doskonale rozumiem jego decyzję choć sam postąpiłbym inaczej)…

tak więc, róbcie co robiliście.. tego do co jest w Was nikt Wam nie odbierze i to nie podlega dyskusji.
a ja już zrzuciłem 3-4 kg w ok miesiąc więc jako człowiek pracujący jestem zachwycony :)
wracam do formy i tego samego życzę Wam.

Jak oglądać Euro 2008 w Internecie?

June 7, 2008 – 8:22 pm dodał: Arvind Juneja

obserwując życie na blipie można się dowiedzięc ciekawych rzeczy, np. można oglądać Euro 2oo8 w Internecie :)

  1. Wchodzimy na : http://euro2008.atm.com.pl/
  2. Przechodzimy na Mecze-Online
  3. Klikamy na profil użytkownika (mimo że jest nieaktwyny)
  4. Klikamy “zarejestruj”
  5. Odbieramy maila i aktywujemy konto.
  6. Wyłączamy stronę! NIE ŚCIĄGAMY programu IPLA.
  7. W przeglądarce * wpisujemy adres : mms://77.79.212.196/euro/1
  8. Gdy pojawią się komuniakty ( czy chcemy odpalić WMP, czy chcemy zaktualizować) klikamy na TAK.
  9. Jak się zaktualizuje w podane pola Login / Haslo podajemy dane z rejestracji :)
  10. Oglądamy mecz.

* Jeśli komuś ten link nic nie da - bo np. po wpisaniu nic sie nie dzieje - to

  1. Otwieramy Windows Media Player
  2. Klikamy Plik -> Otwórz URL
  3. Wklejamy URL i dalej jak w pierwszej opcji.

UWAGA! Regulamin serwisu zawiera taką notkę.

Użytkownikiem Serwisu może być jedynie osoba, która zarejestruje się w serwisie Euro 2008 i jednocześnie nie jest abonentem usług dostępu do sieci Internet świadczonych przez Telekomunikację Polską SA i/lub Netia SA ani operatorów sieci zagranicznych, zaś odwiedzającym jest każdy użytkownik Internetu; osoby odwiedzające serwis Euro 2008 nie muszą stawać się jego użytkownikami (rejestrować się).

z czego wynikało by że użytkownicy Netii oraz TP S.A nie mają dostępu do tego streamingu. W takiej sytuacji trzeba poszukać proxy. Ale oglądam mecz więc chwilowo nie poszukam… jeśli ktoś może to potwierdzić to dajcie znać!

Podziękowania dla ^opi za linka mms :)

Kariera, nr. 1

May 27, 2008 – 7:43 pm dodał: Arvind Juneja

noo… zrobił ktoś gazetę o karierze..  Andersen Polska tak dla ścisłości.. na pierwszy rzut oka widzimy okładkę przypominającą jakieś inne pismo… którego bynajmniej nie chciałbym widzieć na swoim biurku.. no ale nic, nie oceniaj po okładce :)

wchodzę więc i ofcourse najpierw lece przeczytać wywiad z Brańskim i tu się muszę zatrzymać. Ja nie wiem kto się zajmuje składem tej gazety ale musi się jeszcze duuuuużo nauczyć. Na 4 stronie w spisie treści umieszczono zdjęcie Brańskiego… bez nogi :) grafik tak się rozchulał w tym kolażu że chyba nie robiło mu różnicy co gdzie utnie… a efekt możecie obejrzeć sami… mało tego, w tym numerze chyba się na nim uwzięli bo w wywiadzie umieszczono zdjęcie wycięte przy pomocy… gumki lub ew. magicznej różdżki z  duuuużą tolerancją… efekt w skali 1 do 10…  a sami sobie oceńcie.

No ale ok, nie po to kupuje się taką gazetę by popatrzeć na zdjęcia. Tzn. nie wiem po co kupuje się takie pisemko, przecież wszystko mamy na GL :) ale zgaduję że ktoś może czegoś tam szukac (np. nazwisk Hr’owców :P pozdrawiam pewnych handlowców :)).

Co mozna znaleźć w najnowszym numerze możecie znaleźć tutaj : http://magazynkariera.pl/index.php?id=3&site=aktualny_numer

Co mi się podobało? Podoba mi się “zakładka” Ciekawy Zawód. W aktualnym numerze przedstawiony w niej został zawód Media Planner. Dlaczego podoba mi się ta “zakładka”? Bo w naszym kraju wiele osób nie wie co ma w życiu robić bo nie wie jakie są możliwości. Wciąż znaczna liczba początkujących karierowiczów żyje przekonaniem że istnieje ograniczona liczba zawodów a to przecież nie prawda…. mam nadzieję że będą ten dział rozwijać bo świadomość trzeba podnosić…

Podoba mi się “zakładka” Prawo Pracy jednak jest zdecydowanie za mała… na coś takiego poświęcił bym conajmniej 2 strony chociaż i tak, odpowiedź na takie pytania szybciej znajdziecie na GoldenLine… no ale fakt, gazetę można zabrać do autobusu :P

Nie podoba mi się “Krok przed Etatem”… wiem że jest to kwestia preferencji jednak wg. mnie pracy na rynku jest tyle że jeśli ktoś chce się do niej przygotować to powinien spróbować… właśnie pracy.. nie praktyk.

  • Praktyki darmowe = w życiu. Są oczywiście branże w których cieżko o prace (tak jest ponoć w branżach wydawniczych, mediowych itp.) więc praktyki w takim przypadku są “w miarę ok”.. no jak nie ma innego wyjścia to co poradzić?
  • Praktyki płatne + opcja z przejsciem na etat… paranoja. To nic innego (w większości wypadków) jak okres próbny w którym  po prostu traktują Was mniej powaznie i płacą o połowe (albo i mniej) tego niż dostalibyście na normalnym okresie próbnym…
  • Praktyki letnie, płatne - ok. Jeśli ktoś Wam oferuje prace na określony czas, nie wymaga od Was nic i chce Wam zapłacić to ok. Inne formy “nie nie nie”.

Wyjątek jest taki że niektóre firmy traktują praktykantów tak jak zwykłych pracowników na okresie próbnym (np. firmy ze złotej czwórki, choć tam w zwizku z wymaganiami stawianymi przed pracownikami ciężko zacząć bez praktyk).

Poza tym jeszcze znalazłem artykuł w którym dowiedziałem się ile zarabiają policjanci (+ jakie mają dodatki etc.) i jak kupić sobie bank… frenchising jest cool :)

hmmm jest tam wszystkiego więcej ale nie chce mi się rozpisywać… czy warto kupić? gazetka nr.1 kosztuje 3.99, następne numery będą o złotówkę droższe i będzie to miesięcznik…   wydaje mi się że wszystkiego można się doszukać w sieci, w razie czergo można o to zapytać choćby na GL. Fakt, sam bym nie poszukał jak wyglada sprawa z franczyzą banków … ale czy to było warte 3,99? Dla mnie chyba nie. Z racji swojego zawodu muszę wiedzieć co wkłada się ludziom do głów w takich pismach.. i kto wie, może nie będę musiał kupować tego tytułu…

do tematu wrócimy przy 6 numerze… czyli za pół roku ;)

Never Bend Back , Po prostu walcz….

May 10, 2008 – 11:47 pm dodał: Arvind Juneja

generalnie jest tak że sprzątam… w TV leci jakiś nędzny film, na FilmBox leci Pokemon 6 (dzieci to czasem nie śpią o tej porze?)  na dworze leje deszcz do szklanki leje się cola a ja siadłem i myślę co sprzątnąć teraz…

trafiłem na EuroSport, jakiś fight club japan :)

o, już wiem o czym napiszę… “Never Bend Back” to taki film co to teraz do kin wchodzi. Ponoć zajmowali się nim ludzie którzy robili Fast&Furious. Osobiście od najmłodszych lat byłem miłosnikiem film zaliczanych do kategorii “mordobicie”. Od klasycznych filmów takich jak The Best of the Best, Kick Boxer, Tiger Claws gdzie mogliśmy podziwiać takie gwiazdy jak Bolo Yeung (sławetne “Wejście Smoka”, Kick-Boxer czy jego szpony tygryska) czy znanego wszystkim Jean-Claude van Damme (Blood Sport, Kickboxer itd..)… powiem więcej, ja się z tych filmów uczyłem… rozciąganie, kopnięcia itp.

kiedyś z tych filmów dało się uczyć… fabuła była zwykle podobna, jakiś tam trenujący, jakaś tam walka, ktoś znajom obrywa, zemsta, ostry trening, długie walki, finalna walka podczas której najpierw obrywa potem pojawia się ktoś ukochany i nagle power up i K.O.

kiedyś do tych filmów mogli dodawać linki i kaskaderów którzy w razie potrzeby robili 360 twista po zwykłym prostym… tak czy inaczej cokolwiek “podejrzanego” się działo łatwo było to wyłapać… teraz również mamy szanse na takie filmy. Perełki w postaci filmu Tom Yum Goong czy Ong-Bak gdzie Tony Jaa bez linek daje pokaz możliwości człowieka, są niestety rzadkością… dzisiaj sprzedaje się matrix….

smutne że w erze sportów ekstremalnych na pierwszym miejscu stawia się świecidełka a na drugim dopiero faktyczne umiejętności figherów…

generalnie rzecz ujmując, Never Bend Back (”Po prostu walcz”) nie jest i nigdy nie będzie “fast&furious” filmów walki… daleko mu do Karate Kida bo nawet on pokazał więcej walki….

Nie polecam… NIKOMU.

zeby jednak nie zasmucac taki smaczek z Tonym Jaa :)

“dzieci się bawią” ?

May 3, 2008 – 5:12 am dodał: Arvind Juneja

od jakiegoś czasu pogrywam sobie (w między czasie :P) w diablo. A jak pogrywam w diablo to i na trejdy chodzę… a i nawet jestem członkiem społeczności graczy diablo o nazwie d2trade.pl .

Gra jak to gra. Tam się bije, tam się ginie etc. W diablo dochodzi wątek szukania “itemków” (różnych rzeczy takich jak zbroje czy bronie które dodają różnych właściwości naszej postaci). No i jak się okazuje to właśnie te itemki są w tej chwili motywem przewodnim grania w diablo.

nie o to kto jest silniejszy, kto szybciej kogoś załatwi.. nigdy w życiu.

Wyobraźcie sobie że społeczność d2trade to forum na którym młodzi ludzie (w tym i Wasze dzieci, rodzeństwo, koledzy i koleżanki) stworzyli rynek itemów z gry. Rynek ten ma własną walutę (FG - forum gold) i co więcej waluta żyje….

jeśli jakiegoś itemu jest dużo to jego cena spada. Jak ceny za bardzo spadają to itemy trzeba przytrzymać i zmniejszyć ich ilość na rynku. Tak właśnie postępują Ci ludzie którzy wg. części Was tylko grają w głupie gierki… FG to waluta która opiera się na bycie zwanym “runami”. Runy to kamienie runiczne z których układa się słowa dające przedmiotom specjalne właściwości.

Wartość runy ustala to jak trudno ją znaleźć. Są więc runy łatwe do znalezienia (tzw. low runes) ale są i też takie troszkę trudniejsze i bardzo trudne (high runes).

Jeśli ktoś ma dużo high runes to może manipulować rynkiem zalewając go tymi runami o określonej cenie FG przez co mniejsi “handlarze” muszą zniżyć swoje ceny jeśli chcą się pozbyć swoich run.

Wszystko brzmi bardzo bajecznie ale powiem Wam że jeśli część z nich ma - załóżmy - 12,15 czy 16 lat i już teraz kombinuje jak i kiedy co sprzedać….

zainspirował mnie ten temat: http://forums.d2trade.pl/index.php?showtopic=132034 . Mowa tam właśnie o zalewie high runes od właściciela serwisu a skarży się oczywiście “mniejszy handlarz” :) poczytajcie a zrozumiecie o co mi chodzi ;)

for your eyes only…

May 3, 2008 – 4:10 am dodał: Arvind Juneja

czy są takie rzeczy, sprawy i tematy dotyczące Ciebie które wg. Ciebie sprawiają że jesteś lepszym człowiekiem? Twoje silne strony, Twoje osiągnięcia, Twoje umiejętności którymi chciałyś/chciałayś podzielić się ze światem?a czy masz może tak że część (duża część może nawet) tego co w Tobie najlepsze nie jest przez świat zauważana?

wkurza Cię to?

to teraz się zrelaksuj i odpowiedz na jeszcze jedno pytanie… co rozumiesz przez stwierdzenie “tajna broń”? widzisz już dokąd zmierzam? Jeśli świat widzi wszystko co robisz, co osiągas, co potrafisz to nie możesz go już niczym zaskoczyć… a bez zaskoczenia trudno wygrać z tak cwanym przeciwnikiem jakim jest życie…

Jeśli masz pewne cechy które wg. Ciebie są badzo wartościowe, jeśli potrafisz rzeczy o których inni nigdy by nie pomyśleli że potrafisz to nie smuć się że “nikt tego nie dostrzega”. Ciesz się że to masz i że Ty o tym wiesz.  Bo to Twoja własna świadomość tego na co Cię stać tworzy Twój silny charakter. Twoją silną pewność siebie z którą możesz zawojować świat.

każda mała tajemnica o Tobie działa na Twoją korzyść jeśli zamiast do nerwów wykorzystasz ją do tego by z podniesionym czołem iść twardo przed siebie.

zatem gdy następnym razem uda Ci się coś osiągnąć i nikt nawet tego nie zauważy ciesz się… właśnie zyskałeś drogi czytelniku nową broń przeciw wyżej wspomnianemu cwaniakowi ;]

omg, coraz płytsze te moje wpisy na blogu….