Notice: Undefined variable: table_prefix in /home/arvind/public_html/juneja/wordpress/wp-settings.php on line 287
Arvind Juneja – Networking, Security, Management, Communities

Gdzie jesteś – Trollu!

September 28, 2008 – 2:16 am dodał: Arvind Juneja

Poszukuję wszelkich informacji na temat historii trollów Polskich :) Wszelkie akcje w stylu dzieci neo itp.
Będę wdzięczny za linki itp. na adresik : arvind [małpka] oumm.pl :)

(zbieram materiały do publikacji… możliwe że na tegoroczne święta będę miał dla Was niespodziankę ;])…

Ja też jestem idiotą? :)

September 28, 2008 – 2:13 am dodał: Arvind Juneja

Podążając tropem ^fanatyka zwróciłem uwagę że ostatnio coraz więcej kupuję przez internet. Przez ostatnie kilka tygodni skorzystałem chyba z conajmniej 4 różnych sklepów internetowych + allegro.pl .

Przed godziną zorientowałem się że mój kompjuter trochę się ślimaczy bo jedzie na sdramach.. no mniejsza o szczegóły, grunt że postanowiłem coś z tym zrobić i zacząłem przeglądać allegro żeby sprawdzić ceny + serwisy w stylu benchmark.pl i egielda.pl w celu sprawdzenia wszystkich możliwych modeli ;)

w końcu doszedłem do wniosku – przestań patrzeć na ułamki (pozdrawiam Krzysztofa ^^) – patrz na cenę..

odpaliłem ceneo.. jakoś tak.. nijak.. do ceneo się przekonać nie mogę…

odpaliłem sklep z którego zawsze brałem i znalazłem tam ram za 189 pln… no to tym razem postanowiłem jednak sprawdzić z ceneo :) i okazało się że we wspomnianym przez Fanatyka Agito.pl wynosiła 159 :) no to sobie zamówiłem, choć nie bardzo rozumiem czemu nigdzie nie było okienka do przelewu to cała procedurka narazie przeszła sprawnie…..

—- ale ja nie o tym!

Kiedyś, dawno dawno temu mialem okazję rozmawiać z kimś kto opowiadał mi genezę hasła “Nie dla idiotów”. Wg. tego kogoś hasło to zostało zaczerpnięte z niemieckiej wersji reklamy z której przekaz brzmiał następująco “U nas jest tanio, bo wiemy że nie jesteś idiotą” ….

jest różnica nie? teraz z kolei to hasło “Bo wiemy że nie jesteś idiotą” bardziej pasuje mi do Agito które serwuje nam takie filmy:

czego chcesz?

September 21, 2008 – 1:16 am dodał: Arvind Juneja

z góry przepraszam moich czytelników za chaos który napotkacie w poście poniżej… piszę go pod wpływem emocji, wiem że na “trzeźwy umysł” bym tego tak nie napisał, pewnie w ogóle bym tego nie napisał… tak czy inaczej, zapraszam do czytania.. (trzeźwy umysł = taki spokojny, bez emocji, nie jestem pijany jeśli o tym pomyśleliście, chyba że upicie tym co się widzi się liczy…)..

a więc miałem przed chwilą możliwość porozmawiania z człowiekiem który zmierzył się dzisiaj ze swoimi poglądami, ze swoim spojrzeniem na świat… a przynajmniej tak mu się wydawało.. człowiek ten priorytezował w swoim życiu pewne wartości i zdarzenia… przynajmniej tak było – jak sądzę, nie jestem nim wiec na 100% nie wiem – parę lat temu, kiedy jako młodszy człowiek mógł beztrosko podejść do życia…

dzisiaj jednak jako osoba starsza, skonfrontował się ze swoimi poglądami, wykonał pewną czynność która wydaje mu się ważna i z pewnych względów czuje się tak jakby życie zrobiło go w balona…

ja jednak patrząc na niego widząc że przecież nic się nie stało zacząłem się zastanawiać w czym rzecz… czemu tak wartościowy człowiek gnębi się jakimś zdarzeniem w taki sposób jakby kończyło się tu jego życie..

o czym mowa? o egzaminach, gość się obronił a teraz po dwóch miesiącach ostrej nauki zdawał jakiś tam egzamin, tak, nie wiem jaki, ale to nie ma znaczenia, grunt że po tym egzaminie jest dobity bo przygotowywał się 2 miesiące…

jest dobity ale ja widzę – bezczelny jestem, nie? :D – że nie dlatego że mu egzamin średnio poszedł (tak przynajmniej sądzi, bo wyników jeszcze nie ma ale przecież zawsze można się pozamartwiać za wczasu ;] ) ale dla tego że tak szczerze mówiąc to sam nie rozumie czemu się tak tym przygnębia, sam do końca nie wie czego chce…

elastyczność, moi kochani, elastyczność, czyli umiejętność dostrzegania tego że ideologie którymi kierowaliśmy się 7 lat temu odsunęły się już na inny plan bo świat i nasz światopogląd zmienia się z każdym dniem… nie każdy jednak ma czas by to zauważyć i w czasie gdy wewnątrz niego buduje się nowe spojrzenie na wszystko on nadal tkwi w świętym przekonaniu że ważne jest to co wydawało mu się ważne 10 lat temu..

i nikt tu nie jest winny, to nie nasza wina że wskazówka sekundnika w zegarkach zasuwa coraz szybciej i nie mamy sie kiedy zatrzymać i zastanowić o co nam tak naprawdę chodzi…

to nie nasza wina że nie mamy czasu stanąć i zadać sobie ważne pytanie w postaci “WTF?!”…
nikt nie jest winny więc nie ma się co obwiniać i zadręczać, pamiętać trzeba że obojętnie od tego czy popełnialiśmy błąd przez tydzień, miesiąc czy 5 lat to jutro jest jutro i możemy przecież ruszyć od nowa, całe życie jest przed nami i jeśli się nie złamiemy to mamy za sobą wiele lat doświadczeń, wiele lat męczarni i to wszystko pracowało na to byśmy dziś byli tym kim jesteśmy..

odkąd tylko pamiętam przykładałem wagę do rzeczy które dla innych były śmieszne, jestem i byłem przewrażliwiony na pewnych płaszczyznach jednak nigdy – co wg. niektórych jest nieodpowiedzialne, niedojrzałe etc. – nie skupiałem się na tym że coś mi nie wyszło, że coś zrobiłem nie tak etc.

nie oznacza to że jestem ignorantem który nie potrafi się uczyć na własnych błędach, wręcz przeciwnie, wolę zastanowić się co dobrego mogę wynieść ze swojej porażki niż zamartwiać się że coś zwaliłem… no zwaliłem i tyle, co z tego, żyję? żyję! więc czemu mam płakać? Bogiem nie jestem, błędy popełniam jak każdy innym, wolno mi…

grunt że z takim nastawieniem nawet z łzami w oczach, z otwartą raną czy bez z krzykiem w uszach jestem w stanie z głową do góry zacząć nowy dzień, grunt że potrafię każdego dnia stwierdzić “damy radę, kto jak nie my”…

i wiecie co mnie wkurza? wkurza mnie jak ktoś sugeruje że po tzw. “porażce” powinienem się załamać, zastanowić nad sobą czy coś w ten deseń.. wkurza mnie kiedy ktoś mi sugeruje że popełnienie błędu to jakiś grzech i że nie powinienem popełniać błędów… a co ja jestem?

nauczmy się – wszyscy, mi też się zdarza zapomnieć – że świat jest doskonały dlatego że doskonały nie jest, ani nie jesteśmy my i nie trzeba się na tym skupiać… świat jest piękny bo każdego dnia potrafi nam zaoferować coś nowego i choć czasem wywołuje smutek a czasem ból to jak go odbierzemy zależy już od nas.. i nikt i nic nie zmieni tego jak sami zechcemy go odebrać…

tak że decyzja należy do Ciebie mój drogi czytelniku,
decyzja polegająca na tym jak odbierzesz każdy moment swojego życia, czy się załamiesz czy z łzami w oczach się podniesiesz, uśmiechniesz, strzelisz sobie w twarz i pójdziesz dalej :)

bo czasu mamy mało, trzeba go wykorzystać, żyjąc pełnią życia i czerpiąc z tego co nas dotąd wykańczało…
nie ma nic bardziej wartościowego niż czas…

skupmy się więc na uśmiechu, na uczuciach pozytywnych i chwilach których nie zapomnimy… chwilach radości, zapomnienia i uniesienia.. chwilach dla których w ogóle coś robimy.. bo nie po to się kupuje auto żeby je mieć a po to by móc się nim przejechać, ergo. żyjemy dla chwili w której przejedziemy się nową bryką. Nie po to kupuje się dom/mieszkanie by je mieć a po to by przeżyć w nim chwile piękne z kimś drugim.. nie po to się działa by mieć a po to by to co się ma móc wykorzystać…

a to co negatywne odrzućmy, “zwalony humor” jest mało wart i nie stać go na moją “dniówkę” :) więc niech spada.. trzeba się cenić, right? :)

dobra, kończę ten post, chyba wylałem trochę z siebie :) a teraz wleję w siebie odrobinę coca-coli i dokończę pisać coś innego a Wam dziękuję za poświęcenie chwili na przeczytanie tego postu :)

pozdrawiam,

rozmyślający arvind :)

Zmień okulary…

August 22, 2008 – 1:16 pm dodał: Arvind Juneja

ostatnio mam coraz więcej ruchu, jeżdżę na rowerku, gram w kosza, siłuję się ze sztangą i…jeżdżę na basen.. i z powrotem ;) nie no żart, pływam sobie w basenie w Józefowie..

Po powrocie z Warszawy było ze mną cienko, ledwo przepływałem pod wodą 1/4 długości, ledwo grałem 20 minut w kosza żeby nie dostać zadyszki… smog i inne twory miasta mają jednak swój wpływ na człowieka.. i to dość widoczny..

ale ja nie o tym.. jako że jestem już dość zepsutym konsumentem i zanim pójdę na basen to muszę sobie kupić fajne okularki to i tym razem najpierw odwiedziłem sklep, poprzymierzałem fajne okularki (i to cudo na nosek ;]) i pojechałem na basen.. okulary faktycznie cud miód, przylegały fajnie itd…

i tak sobie pływałem, patrzyłem jak Dariusz ( p3-team ;] a jak!) robi 1,5 basenu pod wodą zmierzając do osiągnięcia wyniku “dwóch”a sam co chwile wypływałem na wierzch w połowie.. zastanawiałem się co by tu zrobić żeby poprawić swój marny wynik.. obserwowałem jak pływają inni, jak pływa Darek i próbowałem ich naśladować… i nic.. dałem sobie spokój, bawiłem się pod wodą (uwielbiam być pod wodą, ten “brak” grawitacji… ach ;] ) i nagle stała się dziwna rzecz, Darek powiedział że jego okulary są za małe i nie mają regulacji, moje miały więc się zamieniliśmy…

i stało się, skoczyłem, płynę, jestem pod wodą w połowie i zobaczyłem na odległość “koniec toru”… nie mogłem nie dopłynąć… przecież był tak blisko.. przycisnąłem i dopłynąłem… cieszyłem się jak dziecko, zrobiłem cały basen pod wodą…

wystarczyło że zmieniłem okulary na takie w których widziałem więcej, widziałem dokąd płynę, w poprzednich było wszystko fajnie przyciemnione ale przez to nie widziałem celu do którego dążyłem i skupiałem się na tym co tak naprawdę nie wiele zmieniało

a “wystarczyło” zmienić okulary :)

Wyznaczyć Ramy

August 12, 2008 – 9:10 pm dodał: Arvind Juneja

Na łamach bloga Jarosława Zielińskiego pojawił się dzisiaj wpis pt. “Wyznaczyć ramy“. W związku z tym że jest to wywiad ze mną zapraszam wszystkich do czytania i komentowania, jestem bardzo ciekaw Waszych opinii w tym temacie…

trochę lansu :)

August 8, 2008 – 2:34 pm dodał: Arvind Juneja

http://socialmediatoday.com/SMC/42837

launsik baunsik :)
oryginał dostępny pod www.community-management.pl , zapraszam.

działaj! ale jak? po prostu.

August 8, 2008 – 4:19 am dodał: Arvind Juneja

często ktoś mnie pyta “Ty, jak żeś nazbierał takie cv?” a ja mówię “no robiłem”… i w tym momencie pada pytanie “ale co, jak robiłeś że tyle wyszło?” i tu moi drodzy rozmówca popełnia błąd i ja wiem że jeśli mu teraz powiem jak robiłem to nic mu to nie da a może jedynie zniechęcić…

dlaczego? bo to że dla mnie “jest ok” pracować po nocach, robić milion rzeczy naraz wcale nie oznacza że jest to idealne rozwiązanie dla każdego… dla mnie tak, dla niego może nie. I w tym momencie się zniechęca “bo ja tak bym nie mógł” i na tym kończa się jego rozważania o tym “jak by tu podziałać żeby coś z tego było”…

Moi drodzy, nie ważne jest jak coś zrobicie, ważne jest żebyście to zrobili… naprawdę! Każdy z Was jest wyjątkową istotą która ma różne przyzwyczajenia, upodobania i inne dziwaczne cechy wrodzone które należą tylko do Was.. z czasem wyrobicie sobie “styl działania” i będziecie mogli robić jeszcze więcej! :) cieszycie się? :)

jest jedna rada jaką dla Was mam, po prostu zacznijcie coś robić… później pójdzie z górki :)
no, to do roboty! :)

a ja idę spać..żartowałem :)

nowa zakładka..

August 3, 2008 – 2:19 am dodał: Arvind Juneja

po bootstrapie zorientowałem się że nikt nie wie co to GoldenFinger i że faktycznie dzięki GL można zatrudnić kogoś i zapłacić dopiero kiedy znajdzie się pracownika! W związku z tym i faktem że miałem chwile wolnego (taa, jasne) stworzyłem takie miejsce w którym będziecie mogli poczytać o GL :)

http://blog.juneja.info/goldenline

Zapraszam do czytania i korzystania, żaden inny serwis nie ma usługi rekrutacyjnej która pozwala na zapłatę dopiero w momencie gdy znajdziesz wymarzonego pracownika… a GoldenLine ma :)

Vaio Nightmare… Sony Vaio Support

July 24, 2008 – 1:43 pm dodał: Arvind Juneja

no tak, więc generalnie Vaio to naprawdę świetny sprzęt.. jak zwykle jednak rewolucja rozpoczyna się w momencie gdy “something goes wrong”…

no i wczoraj something went wrong i pojawił się bluescreen… a wiecie, vista pokazuje bluescreena jak hardware siada (systemowe mają czerwonego) ale że się przywiesiło podczas robienia dumpa na 80% to pomogłem mu i wyłączyłem z guzika…. od tego momentu moje vaio już więcej do mnie nie zaświeciło z matrycy..

już odchodząc od tego co się stało (zakładam że procek padł bo cooler się nie odpala…) udało mi się dodzwonić do Vaio Supportu. Dowiedziałem się tam że gwarancja skończyła mi się w lutym tego roku i teraz uwaga. Support Sony Vaio ma 3 STAŁE CENY napraw….

  1. 810, 37 pln – obejmuje takie naprawy jak zawiasy, touchpad czy klawiatura… fajnie?
  2. 1389, 56 pln – obejmuje naprawę/wymianę części typu napęd dvd, dysk..
  3. 2886, 18 pln – obejmuje naprawdę/wymianę części typu lcd, płyta…

Czy ja czegoś nie wiem czy mój laptop jest ze złota? bo nie bardzo rozumiem czemu wymiana głupich zawiasów kosztuje 800 złotych.. ok, wiem że w to wliczone jest przewiezienie laptopa i cała tam logistyka ale no ludzie, litości… wymiana dysku to wykręcenie dwóch śrubek i wysunięcie dysku ze slotu.. 800 złotych? c’mon! biorąc więc pod uwagę że prawdopodobnie padło mi coś obok procka albo i sam procek to zapatrywałbym się za górną stawkę… ludzie, za prawie 3k to ja mam nowego lapka…

jest mi przykro, smutno, tragicznie i mam ochotę coś zepsuć.. a nie chwila, coś się już zepsuło :(
buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu…… ojej, palce mi drętwieją, gdzie są moje palce? (shrek[tm]) :(
ech…

P.S. dla ścisłości, przed wysłaniem laptopa trzeba jeszcze dać 500 pln przedpłaty… później się ją odlicza od ceny ale co to zmienia? ech…

Born to skate

July 24, 2008 – 12:27 am dodał: Arvind Juneja



oj dawno nic nie nagrałem….a tu takie smaczki… ja też chcę…