“Jestem beznadziejny”, “Jestem do niczego”.. i inne bzdety ;)
November 21, 2007 – 2:01 pmile razy.. nie, inaczej…kiedy ostatnio powiedzieliście do siebie “Boże, jaki ze mnie głąb” “ja to się do niczego nie nadaję” itd? hmm a kiedy powiedzieliście coś takiego do kogoś znajomego (w sensie kiedy ostatnio się komuś wyżalaliście)?
podliczyć Was ile czasu straciliście na beczeniu, mazaniu się i zastanawianiu po co w ogóle się urodziliście? podliczę.. hmm.. to, tak plus to.. a i wczoraj jeczcze…mhm, czyli ostatecznie wychodzi że czasu straciliście dokładnie…….za dużo!
Pamiętam jak kiedyś na lekcjach języka niemieckiego Pani Joanna Charczuk uczyła nas jak się odpowiada po niemiecku na zwykłe pytanie “co słychać”.. odpowiedzią było “danke gut”. Powiedziała wtedy że jest to jedna z różnic kulturowych, otóż gdy w Polsce kogoś spytasz “co słychać” nie usłyszysz polskiej odmiany “danke gut”.. nie nie, nigdy w życiu… wiecie co usłyszycie?
“stara bida”..hah, i jeszcze do tego z takim “eeee” na początku.. czyli dokładnie “eee.. stara bida panie”…
jest to gdzieś w naszej Polskiej mentalności że nawet kiedy trzeba nie potrafimy się zebrać w kupę tylko rozklejamy się jeszcze bardziej i za przeproszeniem dupę z tego mamy.. i mnie to dziwi bo historia przecież pokazał że Polak chce – Polak potrafi…wiem po sobie, tyle razy sobie w życiu powiedziałem jaki to ja jestem tragiczny, tyle razy nad tym rozmyślałem i analizując te wszystkie “razy” zauważyłem że z tego biadolenia nic nie mam ;) no kurde, nikt mi nie zapłacił ani grosza za to że tak marudziłem, nikt nie pochwalił że umiem cicho płakać czy dołować się po kątach.. no to skoro nic z tego nie mam a jeszcze muszę do tego dokładać (czas to baaaardzo cenna rzecz jest, baaardzo) to po jaką cholerę tracić na to czas? Tu wchodzi w grę od razu tekst który zdarzyło mi się napisać jakiś czas temu : “Daj się skrytykować”. Tak właśnie, marudźcie ale konstruktywnie… nie traćcie czasu na to co nic Wam dobrego nie daje… 4 kąty, mokra poducha i totalna cisza nie uratują Was od tego że tam na zewnątrz jest świat który czegoś od Was chce… nikt Was od tego nie uratuje więc zamiast się mazać weźcie to co ten świat Wam oferuje w zamian….
weźcie się w garść i do roboty :) bo nam tu konkurencji na rynku pracy brak :)
p.s. jeśli kogoś uraziłem tonem tego tekstu – bardzo przepraszam. Myślę jednak że sumienie gryzło by mnie bardziej gdybym nie kopnął Waszych płaczliwych postaci w dupsko. Macie w sobie więcej potencjału niż Wam się wydaje…łzy są potrzebne bo bez nich oczy nigdy nie zobaczyły by tęczy, ale za tą tęczą trzeba podążać!










10 Responses to ““Jestem beznadziejny”, “Jestem do niczego”.. i inne bzdety ;)”
Cześć! Jestem żałosny i nigdy niczego nie osiągnę. Jestem też mało inteligętny dla tego uważam że ten tekst jest gupi.
By Żałosny on Apr 4, 2009
Hej Żałosny :) Nie musisz chyba nic osiągać, jeśli nie chcesz, więc jest OK. Pozdrawiam :)
By Ewelina on Apr 11, 2009
Denny tekst… tak jakby ludzie odpowiadali za to, że urodzili się w tak niefortunnym miejscu i czasie, że życie uczyniło ich frajerami. Niektórzy po prostu mają przewalone od samego początku i nic tego nie zmieni.
By zmeczony on Apr 13, 2009
Niefortunne miejsce i czas? A jak daleko w głąb czasu jesteś w stanie sięgnąć? Bo ja czasami sięgam bardzo daleko, do czasów, gdy żyli moi prapra.. i porównując te czasy nie mam powodów do narzekań.
A właściwie po co sięgać aż tak daleko. Ale pewnie jesteś bardzo młodym człowiekiem, tak na oko urodzonym już w latach 80′. Nie miałeś więc szansy pożyć w tych trochę trudniejszych czasach, by cieszyć się tymi, które nastały później…
By Agnieszka on Apr 23, 2009
Beznadziejny tekst. Jeżlei ktoś jest skazany na bycie frajerem to zawsze nim będzie. Tego nie da się zmienić.
By Jestem Beznadziejny on Aug 26, 2009
a kto ogłosił wyrok? na podstawie czego ktoś został skazany?
Zmęczony – warunki nie sprawiają że jesteś frajerem. To jak wykorzystasz to co dało Ci życie zależy tylko od Ciebie. A jeśli na coś nie miałeś wpływu to nie może to być wyznacznikiem tego kim jesteś bo to nie Twoje działania do tego doprowadziły…
By Arvind Juneja on Oct 26, 2009
Jeżeli jest się frajerem i nieudacznikiem to NIC NIE DA SIE ZROBIĆ. Frajerstwo to ułomność, to wada wrodzona albo przekazana przez rodziców. Niezależnie od tego co dało życie.
By Jestem Beznadziejny on Nov 4, 2009
Przykład poproszę bo obawiam się że tworzysz tu swoje prywatne definicje “frajerstwa i nieudacznictwa”. Albo coś idzie z genami albo nabywamy to podczas życia. Zdecyduj się bo stawiasz obok siebie sprzeczne tezy.
I po co? Co chcesz udowodnić? Szukasz dla kogoś wymówki?
By Arvind Juneja on Nov 4, 2009
Czytając sobie tekst, myślałam “święta prawda… masz rację. Oczywiście”. Bo do podobnych wniosków doszłam juz sama bardzo dawno temu… Szkoda, ze mimo to wciąż łapie się na bezsensownym użalaniu. Ale mam nadzieję, że teraz może być już tylko lepiej. Słowami kreujemy rzeczywistość. Mówiąc “to nie moja wina… jestem beznadziejny, bo taki się urodzilem, nie zmienię tego” faktycznie się tacy stajemy. Dlatego warto myśleć “to nie moja wina, że urodziłem się w takich warunkach, że taki jestem… Jednak nie chce taki być. Odcinam się od tego syfu, bo to moje życie, a nie wasze. Ja CHCĘ coś osiągnąć. I będę do tego dążyć”. Nic nie przyjdzie samo. W życiu trzeba walczyć, drapać, gryźć, rozpychać się łokciami… Grając ofiarę nie staniemy się bohaterami. To nie film. Dlatego zdziwiły mnie te komentarze… Czytam taki tekst, o mentalności polaków, myślę sobie, że nie do końca tak jest… Czytam komentarze i widzę, że Twój tekst nie przyniósł żadnych efektów. O.o Ludzie stawiają pieczątkę na tym, co Ty potępiłeś. Nie rozumiem czegoś takiego… Mówi się im, żeby walczyli, że z płaczu nic nie będzie, a oni jak na złość “ja będę płakać, bo nie ma sensu walczyć”. Naprawdę zaskakujące…
By Neta on Dec 30, 2009
Gratuluję tekstu, szczery, dobitny, tak jak powinno być. Neta, co do tego że ludzie podpisują się pod rzeczami, które Arvind napiętnuje. Niestety, ale w swoim krótkim życiu (rocznik ’87) zdążyłem się już przekonać, że znakomita większość z nas tak naprawdę nie ma wiekszych ambicji, planów i marzeń. Ot po prostu, aby przeżyć, jakoś dociągnąć do następnej wypłaty. Jeśli im to pasuje – ok, powodzenia. Ja jednak mam o wiele większe ambicje, znacznie przekraczające myślenie przeciętnego zjadacza chleba. Przez to myślę też innymi kategoriami niż większość. Nie mam już myślenia typu “ja tego nigdy nie osiągnę”, “to jest dla mnie za trudne”, “nie moja wina, że żyję w złym miejscu i w złym czasie” czy wreszcie moje ulubione “znajomy znajomego kiedyś próbował to zrobić i mu nie wyszło” oraz “wiesz, ja tego nigdy nie widziałem ale ja wiem co to jest”. Jeśli coś chcę zrobić, to najpierw spisuję sobie cele na kartce, ustalam plan działania a następnie, regularnie i do bólu go realizuję, nie tracę czasu na małe, nieistotne sprawy które są dla mnie tylko zbędną stratą czasu i energii. Tyle, że ważne jest, kogo się słucha. Ja duzo czasu spędzam z ludźmi którzy mają podobne ambicje do mnie, wymieniami się doświadczeniami i dzielimy pomysłami, co dodaje mi energii do dalszej walki. Na pewno nie będę się słuchał kogoś, kto tylko użala się nad sobą i zaraża innych swoim pesymizmem. Tacy ludzie są po prostu toksyczni i nie warto na nich tracić czasu, jeśli ma się marzenia które chce się osiągnąć, bo oni niestety mogą je swoim podejściem do zycia je zniszczyć…
By Pablo on Aug 21, 2010