23…
July 4, 2009 – 10:18 pmto był trudny rok… o ile 22 przeminął mi pod znakiem warszawy, pracy w banku etc. o tyle w tym roku życie udowodniło że na wsi czas wcale nie płynie wolniej.. a wręcz przeciwnie, znacznie szybciej… bo do wszystkiego daleko, bo ciężko znaleźć obok ludzi którzy chcą podziałać i wspólnie coś zrobić… bo 3 równoległe światy – miasto, wieś, internet – mają problem w kooperacji kiedy obok pracy jest też życie prywatne…
nie mogę powiedzieć że ten rok nie przyniósł nic dobrego… udało mi się kupić samochód, udało mi się napisać część książki która w pierwszym miesiącu sprzedaży trafiła na 1 miejsce bestsellerów wydawnictwa, udało mi się rozruszać troszkę sobienie.pl, udało mi się znaleźć osobę z którą będę współtworzył mój własny serwis, udało mi się podzielić się wiedzą przed większą widownią na “Aulach”, udało mi się…. ech.. a może “udało się” to złe stwierdzenie… raczej powinienem powiedzieć że “kupiłem” to wszystko czym mogę się teraz pochwalić… tak, kupiłem… problem w tym że walutą nie były złotówki, franki czy jeny… walutą byłem ja sam… moja zdrowie, moja psychika, moje nerwy, ja..
czy było warto? nie wiem, życie pokaże co będzie miało większy wpływ na przyszłość, czy to co kupiłem, czy to ile zapłaciłem…
wiem jednak że skoro nawet muszę się nad tym zastanawiać to znaczy że coś jest nie tak.. w dzień urodzin poczułem efekty/koszty moich działań.. z jednej strony dostałem najwięcej życzeń w historii swojego krótkiego życia.. z drugiej w ciągu tego dnia przeprowadziłem kilka poważnych mało przyjemnych rozmów z bankami, pracodawcami – możliwe że przyszłymi – i samym sobą… z drugiej też strony finiszowałem ten dzień z dusznościami, łzami w oczach i bólami które przypominały mi “czujesz? czujesz? to ja, Twój organizm, dam Ci się teraz we znaki żebyś w tym roku zajął się mną lepiej… a teraz zapamiętaj sobie co będzie jak tego nie zrobisz….” …ała…
wiem jeszcze jedno, są wokół mnie ludzie którym mogę zaufać, na których mogę polegać i którzy są kiedy ich trzeba… teoretycznie nic więcej nie potrzeba… teoretycznie bo jednak jeśli ja nie zadbam o siebie to ani oni ani nikt inny nic nie pomoże i będzie ….. sami wiecie co..
no ale nic, ogromny plus wszystkich tych minusów jest taki że są one tak wyraźne.. dokładnie wiem co spieprzyłem i choć nie koniecznie znam jeszcze rozwiązania dla wszystkich problemów to przynajmniej jestem ich w pełni świadom, widziałem je i mogę się z nimi zmierzyć… a jak wiecie, ja lubię się konfrontować z tym co we mnie i wokół mnie.. więc chyba powinienem się cieszyć :)
a przy okazji dodam że w tym roku planuję wrócić do pianina, uruchomić mój/nasz serwis i być dla tych którzy są dla mnie więcej niż dotąd… tyle ode mnie, happy birthday to me :)
P.S. Jeśli bierzecie dosłownie każde słowo to proszę, po przeczytaniu tego nie komentujcie… komenty pod wpisem o soczewkach mnie dobiły :)








7 Responses to “23…”
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Arvind. Życzę Ci byś nie zdobywał wszystkich gór. Z każdej góry świat jest tak samo piękny ;)
A jak już wrócisz do pianina, co na pewno sprawi Ci wiele radości, to pochwal się osiągnięciami. Chętnie posłucham. Pewnie nie ja jedna. Muzyka może być balsamem dla duszy :)
By Agnieszka on Jul 5, 2009
Arvind, przede wszystkim – najlepszego :)
Post brzmi nieco jak retrospekcja 40-to latka, a Ty przecież nim nie jesteś. Przed Tobą jeszcze znacznie więcej wyzwań – może współuczestnictwo w kolejnych publikacjach, a może nawet napisanie autorskiej? Byc może zakup mieszkania, rozwijanie kolejnych projektów?
Najważniejsze jest widzieć efekty swoich działań, a nie uświadamiać sobie jak bardzo ma się duży wpływ na innych. Tak budujemy przewagę :) Ty widzisz efekty swojej pracy, ja je widzę i każdy, kto jest zainteresowany tematem. Dziwi mnie tylko, że dokonujesz podsumowania roku w jego połowie… no, ale może jesteśmy po prostu jak różne strefy czasowe i niekiedy tak samo podchodzimy do życia. Co zresztą wielokrotnie daje o sobie znac :)
Pzdr!
m.
By Mikołaj Nowak on Jul 5, 2009
Dzięki za życzenia. Rok – od urodzin do urodzin. Połowy tu nie ma.. a podejście chyba jednak mamy inne..
Agnieszka obiecuję że jak wrócę do klawiszy to wrzucę coś na bloga :) może nawet autorskie…
By Arvind Juneja on Jul 5, 2009
nadmiar pracoholizmu czasami jest równie szkodliwy jak jego całkowity brak, imo to trochę tak jak z witaminami ;p
A przede wszystkim, wszystkiego najlepszego! :)
By rzm on Jul 6, 2009
Zaciekawil mnie fragment dotyczacy wsi. Piszesz, ze “na wsi czas wcale nie płynie wolniej.. a wręcz przeciwnie, znacznie szybciej… bo do wszystkiego daleko, bo ciężko znaleźć obok ludzi którzy chcą podziałać i wspólnie coś zrobić…”. Hm, co do plynacego czasu to chyba zalezy od wielkosci wsi. Mam wrazenie, ze im mniejsza tym wolniej czas plynie. Na pewno dobrym argumentem jest tutaj odleglosc i ze daleko wszedzie…
To o czym piszesz we fragmencie “3 równoległe światy – miasto, wieś, internet – mają problem w kooperacji kiedy obok pracy jest też życie prywatne” dopiero przede mna, wiec dlatego jeszcze chetniej czytalem caly wpis dalej, a tam… :) samo zycie, ludzie, praca, cele itp. Co prawda spoznione, ale szczere zyczenia wszystkiego co najlepsze!
Pozdrawiam
Krzysiek
By Krzysztof Nizioł on Sep 9, 2009
Dziękuję za życzenia.
Co do wsi itd. “rozmiar nie ma znaczenia”. Uwierz mi :) Prawdą jest to że jak tak pomyśleć to wychodzi na to że słowo wieś i miasto może tu być użyte jako metafora… np. wieś – tu gdzie się mieszka, miasto – tam gdzie jest to co jest potrzebne by coś zrobić itd…
ale nikt nie mówi że trzeba taką metaforę wnosić ;) grunt że są różne drogi do interpretacji :)
By Arvind Juneja on Oct 26, 2009
A ja sie nie zgodze…
By johny-max on Nov 25, 2009