Notice: Undefined variable: table_prefix in /home/arvind/public_html/juneja/wordpress/wp-settings.php on line 287
Arvind Juneja – Networking, Security, Management, Communities » Blog Archive » pasja a kontrola…

pasja a kontrola…

October 26, 2009 – 3:42 am

mam takie wewnętrzne cuś co sprawia że jestem bardzo zaciekawiony światem, tym co zawiera i tym jak tą zawartością wpływa na ludzi. Fascynuje mnie słuchanie ludzi którzy opowiadają o swoich pasjach, obojętnie od tego czy to zbieranie znaczków, czy to śpiewanie czy też pływanie żabką – tu wiadomość do wszystkich którzy pływają żabką, pamiętajcie że to jest JEJ styl – czy zbieranie piasku z zakątków świata… dopóki tematem jest coś co kogoś porusza na tyle by się temu poświęcić jestem w stanie słuchać… staram się wtedy wczuć w te słowa i zobaczyć świat oczyma tej osoby i przez pryzmat jej pasji…
sam też kiedy tylko pojawia mi się nowy temat staram się go zgłębić tak bardzo jak to tylko możliwe, staram się chłonąć pasję i szukać ich tam gdzie jest to możliwe… w zasadzie nie znam “czynności” które poza pracą wykonuję w wolnym czasie które robię “od tak”… jak gram w pokera to całym sobą, jak gram na gitarze – a raczej próbuję – to całym sobą, jak piszę – to całym sobą.. pracuję zresztą też, całym sobą… ale tego jest dużo… i dobrze…

smutno mi się jednak robi kiedy ktoś pozwala na to by stracić kontrolę nad swoją pasją… i sprawia że to ona ma kontrolę nad nim. Smutno mi się robi kiedy widzę perkusistę który oddał swoje życie pasji zamiast sprawić żeby pasja oddała się jemu. To on podpisał cyrograf i poszedł na studia muzyczne a teraz wywiesza w sklepach muzycznych białą kartkę “perkusista szuka pracy”… Martwi mnie kiedy widzę ludzi którzy odmawiają sobie pewnych rzeczy, pewnych “drobnostek jakie oferuje ten świat” bo np. subkultura w której są im nie pozwala… tracą oni panowanie nad tym co dotąd miało sprawiać im przyjemność, dać im uczucie wolności, spełnienia… teraz to “branża” sprawia czy mogą się cieszyć z tego co kochali tak jak by tego chcieli…

do czego zmierzam? jeśli jest coś takiego na świecie, co sprawia że podnosi Wam się ciśnienie, co sprawia że chce Wam się rozpoczynać nowy dzień, co sprawia że kiedy ktoś Was pyta na rozmowie kwalifikacyjnej o Wasze zainteresowania to nagle ożywiacie się, dostajecie + 100 do pewności siebie i czujecie się wielcy to zaprawdę powiadam Wam…

cieszcie się tym, korzystajcie z tego… ale nie pozwólcie na to by przejęło to nad Wami kontrolę…
wszystko jest dobre, z umiarem… trzeba mieć dystans do świata.

Nic na tym świecie nie zostało stworzone specjalnie dla nas, dla jednostki. Branie więc tego co jest w 100% do siebie i podążanie tym jest najkrótszą drogą do zagubienia. Żadna teoria, żaden podręcznik, żadne nauki nie były przygotowane specjalnie dla mnie, dla Ciebie czy dla tego i tamtego… były dla nas, dla nich i dla tamtych… Z dystansem, moi mili, z dystansem.

cieszę się że mogę napisać na tym blogu po 4 miesiącach ciszy i wiedzieć że to przeczytacie…
dziękuję :)

  1. One Response to “pasja a kontrola…”

  2. Przerabiałem ten temat za każdym razem gdy wziąłem 100% tego na siebie. Fakt faktem że na rozmowach kwalifikacyjnych chcą od razu Ciebie jak widzą ten ogień w Twoich oczach i zapał z jakim mówisz (i to jest to coś przez co jedni otrzymują pracę inni nie, jest to wiara którą widzą HRowcy).
    Moim zdaniem wyjściem z tego wszystkiego o czym pisałeś jest:
    - primo nie brać wszystkiego za bardzo do siebie, naturalnie rozgrywać życie
    - secundo umieć się cieszyć jak dziecko i umieć być takim dzieckiem nie zatracać tego daru
    - tertio jeżeli dużo pracujesz to powinieneś mieć życie prywatne oraz mieć kogoś kogo się kocha
    Natomiast jeżeli znajdziesz w życiu swoją drogę to na swoją pasje/misję zawsze znajdziesz czas, i będzie Ci do tego ciągnęło naturalnie i pozytywnie wpływając na Ciebie. Do tego jeżeli będziesz miał kogoś kogo kochasz i ta osoba także kocha Ciebie to możesz mówić że odnalazłeś szczęście w życiu. Wtedy proporcje mogą być np. 50 pasja / 50 miłość – oraz to co zespala to w jedno czyli wiara. I wtedy dajesz 100% siebie dla tych rzeczy i cieszysz się szczęściem ale przyszło to naturalnie a nie na siłę udowadniając że to jest teraz moja pasja i muszę sobie udowodnić że 100% wyciągnę z tego aby znowu więcej wiedzieć.

    Co do ludzi którzy mają pasję. Mnie zawsze to pociągało lubię o tym słuchać, a jeśli mogę z takimi ludźmi porozmawiać to jeszcze lepiej. Nigdy nie zazdroszczę im, sam prawdziwie cieszę się z ich szczęścia z ich pasji. Uwielbiam też książki i filmy biograficzne których oglądałem od groma i z chęcią zapoznam się z kolejnymi pozycjami.
    Sam oczywiście poszukuję ciągle nowej drogi którą będę mógł namiętnie realizować, ale nie takiej drogi na rok czy dwa, tylko drogi którą będę mógł iść i realizować ją przez resztę życia, które będzie mi dawać szczęście. To musi być droga którą się poczuje, a nie wykalkuluje. To serce powinno znaleźć taką drogę nie rozum. Sztuka w dzisiejszych czasach to słuchać swojego serca i mieć wiarę. Dziś zimna kalkulacja i rozum zwyciężają wśród większości społeczeństwa. Myślę że wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Choć na pewno kobiety lepiej realizują się na tym polu, stąd w dzisiejszych czasach to one dłużej żyją i wypracowują sobie coraz więcej w coraz szybszym tępię od jakiś 100 lat jednocześnie nie osiągają tego kosztem swojego zdrowia(fizycznego i psychicznego), stąd mogą się tym życiem bardziej cieszyć. Swoje cele osiągają bardziej naturalnie. Oczywiście ciągle mówimy tu o osobach które szukają szczęścia/sukcesu, a nie o tych którzy akceptują wszystko i jestem im dobrze ze wszystkim i nie chcą niczego zmieniać ani po nic więcej sięgać.
    Myślę że należy jednak uważać aby się nie okazało że w poszukiwaniu swoich pasji itp. zabraknie nam czasu, który przeminął na ciągle to nowe przelotne pasje i ich poszukiwania. Bo jeżeli tak się stanie to może się okazać że przez całe życie zrobiliśmy bardzo wiele i tak naprawdę nic. Bo tam trochę podziobaliśmy i tam trochę, a Ci którzy znaleźli TO, szli przez życie całe z Tym i osiągnęli sukces stając się też profesjonalistami w tym co robią (bo całe życie śpiewali, tańczyli itp. a nie rozdrabniali się na inne tematy).
    Dziobiąc raz trochę tam innym razem gdzie indziej („rozdrabiając się”) posiądzie się szeroką wiedzę ogólną i trochę praktyczną ale profesjonalistą się w ten sposób nie zostanie (chyba że chce się doradzać młodszym w życiu na bazie własnych szerokich doświadczeń). Jeżeli ktoś chce być w czymś naprawdę dobry i chce aby to coś go cieszyło to nie ma innej drogi jak robić to co cieszy, a jeżeli to cieszy, wtedy działa to jak perpetuum mobile napędzając nasze umiejętności aby były jeszcze większe. Wtedy dla takiej osoby wszystko to co robi to nie jest praca a przyjemność.

    “Nie przepracowałem ani jednego dnia w swoim życiu. Wszystko co robiłem, to była przyjemność.”
    — Thomas Alva Edison

    POZDRAWIAM

    By Błażej on Oct 27, 2009

Post a Comment