Back to the future – Day 0
October 30, 2010 – 2:07 amUwaga, długi wpis o tym co zamierzam robić i co przed chwilą rozpocząłem robiąc 5km przebieżkę ;)
Jeszcze parę miesięcy temu gdy mnie ktoś pytał “trenujesz jeszcze?” odpowiadałem “właśnie wracam do formy”… kilka kolejnych miesięcy uświadamiałem sobie, że dupa, bo tak naprawdę, to nie mam do czego wracać..
nigdy nie miałem formy o jakiej marzyłem, nigdy nie byłem ani zbyt sprawny, ani rozciągnięty, ani “przypakowany” czy wyrzeźbiony. Nigdy. I nie naginam, taki jest fakt. Nawet na najstarszych filmach miałem oponkę czy inną pierdołę która psuje znaczenie słowa “forma”. O umiejętnościach w “skakaniu” to już nie wspomnę, każdy kto ze mna skakał wie jak mi daleko do przeciętnego traceura… nie narzekam jednak bo akurat w kwestii “skilla” wiem, że na swoje możliwości i stan niektórych kończyn osiągnąłem i tak dużo i nie mam sobie nic do zarzucenia..
w kwestii aktualnego stanu, jednak mam na co narzekać i mogę powiedzieć, żem sam sobie winien..zwalać na goldena który zeżarł mi pare lat życia a na pożegnanie przeżuł i wypluł nie będę, po co, skoro to oczywista wina ;) Grunt, że to przeszłość i pora wziąć się za siebie. Postanowiłem więc, że każdy dzień treningowy będę TUTAJ opisywał.
A zamierzam rozpocząć swoją przemianę od wytworzenia nawyków. Jakiś czas temu przetestowałem teorię, która mówi, że powtarzająć jakąś czynność przez 21 dni staje się to naszym nawykiem i jest nam z tym łatwiej żyć. Przetestowałem na “głośności muzyki słuchanej w aucie”. Auto ma 32 stopnie głośności, jeżdżąc słuchałem na poziomie 15-18 (Planeta.FM) ale doszedłem do wniosku, że to mało zdrowe dla mnie i zszedłem na .. 8! I uwaga, na początku “ej, nic nie słychać”, po tygodniu “słyszałem wszystko”. Działa więc. Minęły już 3 miesiące odkąd wprowadziłem tę zmianę i wierzę że poszło mi na dobre.Teraz pora na nowe zmiany, nowe nawyki.
Nowy nawyk nr.1 – CODZIENNE bieganie. I teraz mega ważne! Żebym nie był gołosłowny i nie robił kolejnego “OD JUTRA”, pierwszy bieg zaliczyłem… przed chwilą ;) Ba, nawet chciałem go Wam pokazać ale mnie Nokia za przeproszeniem wydymała i okazało się, że soft którego używałem został “zakończony”… smuteczek, no ale nic, ja wiem i musicie mi uwierzyć na słowo, przebiegłem troszkę ponad 5km. Biegłem blisko 50 minut z tego powodu, że jest zimno i łatwo o kontuzję.
Kiedy będę biegał? Rano czy wieczorem? Wstępnie wieczorami. Docelowo rano.. i wieczorem ;)
Jak chcę poradzić sobie z nadchodzącą zimą? Pierwszy krok i uważam genialny – po dzisiejszej przebieżce jestem zachwycony – zakup porządnej czapki do biegania. Ja kupiłem biegówkę – frotkowa taka – adidasa. Nie żałuję. Duża, ciepłą i lekka.
Na wierzchu mam standardowo, longsleeve biegowy New Balance a na nim bluzę, dowolną byle z kieszenią na sprzęt GPS :) w tej chwili w roli tej występuje telefon. Tu nie zamierzam nic zrobić. Najistotniejsze dla mnie jeśli chodzi o informacje to : czas i tętno. Do tego drugiego mam Garmina Forerunnera 50, najtańszy z najlepszych ;) Tylko baterię muszę zmienić.
Spodnie grube, ciepłe, everlasta. Nic specjalnego, jak zwykły dres. Bezsensu przepłaciłem kupując markowe, ale kupiłem trochę z hmmm sentymentu ;) Dobrze mi się te spodnie kojarzyły ;) Prawie jak szary t-shirt everlasta ;) ale tego cena już mnie przerosła ;)
Do czego zmierzam? Jaki jest cel tego wszystkiego?
Jakiś czas temu pisałem, że do 25 roku życia muszę mieć kratę na brzuchu… od taki cel. Teraz jest jednak grubszy temat… Aktualnie ważę 75kg. Według wagi niby mi spadło do 73 ale załóżmy, że to chwilowe było – juz raz tak miałem. Docelowo chcę ważyć 65-68 kg. Przy moim wzroście (1.66m) waga docelowa pozwoli mi na większe szaleństwa przy skakaniu, teraz czuję się tak jakbym zabijał stawy próbując w ogóle skakać z obciążeniem ;)
A więc zrzucam wagę. Do tego dochodzi też, zwiększanie zręczności, zwinności i ogólnego rozwoju psychofizycznego. Mam dużo barier do pokonania.. będzie co robić ;)
- Wstępnie
- Bieganie
- 6 weidera
- Trening siłowy (ze sprzętem i bez)
- Rozciąganie
- Warsztaty Parkour United
- W przyszłości
- -5kg = dorzucam Air Alert 2.
Takie są plany. O wszystkim będę informował tutaj i na facebooku na fanpage’u “FitBack” ;) W logo zobaczycie stół pingpongowy który mi wstawili w sobieniach. To taki dla mnie trochę symbol, nigdy tu nie było nic nad czym można byłoby przeskoczyć.. teraz w końcu jest więc…
To jak, jesteście ze mną?











4 Responses to “Back to the future – Day 0”
Ze niby też mam zacząć biegać i to jeszcze w nocy? Never… no może za jilkanaście zgubionych kilogramów. No, ale jestem z Toba i w celu aktywnego wspierania skręcam dzisiaj rowerek i też zaczynam ćwiczyć.
By Iwona on Oct 30, 2010
To na wiosnę zapraszam na bieg Raszyński. Ja też bym chętnie pobiegła, ale za dużo ostanio nad rękopisami siedzę :)
By Agnieszka on Oct 30, 2010
Jestem z Tobą i też zaczynam biegać :)
By Borys on Oct 31, 2010