Fitback – Na pieska w 2011
January 3, 2011 – 5:44 amNo i ok, sezon biegowy 2011 uznaję dla siebie za otwarty. Prawda taka, że co w listopadzie straciłem, to w grudniu wróciło i teraz pora coś z tym zrobić :) Dziś zrobiłem pierwszy krok i .. wyszedłem na dwór pobiegać! Pierwszy bieg zbadałem oczywiście z Endomondo i wyszło całkiem nieźle. Choć powietrze wychodzące z ust zamarazało na moich oczach to jednak dało się biegać. Błąd zrobiłem taki, że nie mogłem znaleźć swoich słuchawek więc wziąłem te standardowe ipodowe (kto wymyślił takie beznadziejne słuchawki..) a drugi błąd taki, że wziąłem te słuchawki. Innych błędów nie wyłapałem.
Co teraz? Co w 2011? Dla przypomnienia, Fitback związany jest z dwoma wpisami które możecie znaleźć na blogu:
Fakt zmiany “roku” więc nie wiele zmienia w samym sposobie ciągnięcia projektu ;) Póki co przynajmniej… bo zamierzam wprowadzić w swoim życiu jeszcze kilka zmian które unormują procesy życiowe. Np. regularny ruch, regularne odżywianie itd. No ale nie bądźmy tacy, jest 2011 więc i pora na postanowienia. A dobre postanowienie to postanowienie realne i policzalne. A więc :
- Krata na brzuchu do 2.07.2011
- Mniej niż 70kg do 2.07.2011 (w tej chwili wg wagi 74, 1 listopada 2010 ok 75,5)
- 7-8h snu dziennie.
- 5 posiłków dziennie.
Krata jest zero jedynkowa. Jest albo jej nie ma ;) Reszta to same liczby więc cóż. A przy okazji, skoro o liczbach mowa. Jedną z polecanych aplikacji do biegania jest Runkeeper. Jego cena wersji PRO app store to podobno $9.90 a w tej chwili wersję Runkeeper PRO można dostać do końca stycznia za darmo. Tak więc jak ktoś chce – ja sobie ściągnąłem, póki dają, ale nie podoba mi się – to może sobie pobrać stąd.
A jakie są Wasze policzalne postanowienia na 2011?
A teraz w kwestii tematu. 2011 na pieska :)
Jak już wspominałem jakiś czas temu, za każdym razem jak idę biegać biegnie ze mną piecho. Moja psiunia biegnie ze mną co oznacza, że raz jest za a raz przede mną. Co ciekawe, jeśli jest przede mną to stara się biec “trochę szybciej” niż ja. Więć jeśli spróbuję ją dogonić i dotrzymać tempa to przyspieszy. Co ważne, będzie tak biegła coraz szybciej coraz szybciej aż zapali jej się żarówka nad łebkiem i się zatrzyma patrząc na mnie zdziwiona jakby zdawała się pytać “ej, ale dasz radę czy nie dasz?” po czym za chwilę z jęzorem zwisającym u pyska rusza ponownie…
I tak spróbowałem jej dziś dorównać i wydaje mi się, że to takie prawie piłkarskie aeroby z boiska. biegniesz, przyspieszasz, zatrzymujesz się, znów biegniesz, sam nie wiesz kiedy i na jak długo. “Lubię to!”.
jedną z największych bolączek przy przeczesywaniu programów treningowych jest to, że ludziki je robią dla celów wyglądowych, mieć większy mięsień ten czy tamten, a ja bym chciał dla celów użytecznościowych (no poza “zgubić brzuch”). Takie bieganie za pieskiem który robi co chce kiedy chce wydaje mi się idealne do tego, by sprawnościowo w bieganiu się wyrobić :) Oczywiście jak będę biegał na “ilość km” to biegnę bez patrzenia na boki… ale jak aeroby/interwały to piecho do dzieła!
Szczęśliwego nowego 2011!










3 Responses to “Fitback – Na pieska w 2011”
Raket fjul! Siła!
Moje postanowienie: 6 kg w dół i korona maratonów polskich :-)
By Krogulec on Jan 3, 2011
Nie wiesz kto wymyślił słuchawki? Steve:)
By bobiko on Jan 3, 2011
Nie prawda ;) jakis szenhajzer ;) tylko nie moge go odnaleźć bo mi się gdzieś zaplątał jak sprzątałem ;)
@Krogulec – good luck!
By Arvind Juneja on Jan 3, 2011