Fitback – nie poddaj sięęęę…..

November 27, 2010 – 5:04 am


No więc jest tak: na dworze zimno, w środku gorąco. Jest ogień Proszę Państwa. Ale nie taki w znaczeniu że parzy. Nie nie. Mówimy o ogniu który rozgrzewa. Ba. Nawet nie rozgrzewa. Zagrzewa! Tak, właśnie tak Proszę Państwa. Jest tak zwany żar! I w związku z tym żarem idziemy do przodu i nic, zupełnie nic, nie jest w stanie nas powstrzymać.

Jakoś tak mam, ze im trudniej tym lepiej mi idzie. Mówię o walce o swoje. Im cięższe warunki, tym ostrzej do przodu… bo umówmy się, łatwe życie rozleniwia i przegrywamy z nalepką “e tam” na czole…. a tak? -4 stopnie na dworze, ja w getrach, spodniach, koszuli z długim, bluzie, szaliku i czapce i słuchawkami w uszach… i wiecie co? Biegło mi się lepiej niż kiedykolwiek! A co! Bo w dupie mam, że zimno. Nie ma tak, że pogoda mi będzie fikać. Ja mam biegać bo to ja mam zrzucić a nie, że zimno.

Więc biegam :) I wiecie co? Pogoda wyczuła, że nie podskoczy więc w jej obronie stanęła technologia. Od dwóch dni jestem posiadaczem iPhone’a 4 a pierwszą aplikacją którą kupiłem był Nike+ GPS. Aplikacja śmieszna, prosta i hmmm, nie, tego nie powiem bo wiem, że czytają mnie nieletni ;) Dziś Wam o niej nie będę opowiadał, napomknąłem tylko dlatego, że pierwszego dnia jak jej użyłem przerwała mi trening (zapisywanie wyników) po pierwszym kilometrze .. a biegłem jak nigdy. Dziś chciałęm poprawić i co? Znowu przerwała, ale biegłem lepiej!

Więc co mi zostało zrobić? bo wiecie, jest zimno, 3 nad ranem, ja już za sobą grubo ponad 2 km a na liczniku ile? 1,2km czy coś bo wtedy urwało.. no tak nie może być Proszę Państwa. Taki dystans to śmiech na sali jest! Przecież miałem mieć 5… wiem, że przebiegłem więcej ale to się nie liczy, liczy się ile pokaże GPS i ile się zapisze w sieci… ooo, widzicie to? wyczuwacie ten moment w którym dziwnie priorytetem nei staje się rzeczywistość a to, co w niej zapisze hmm świat wirtualny? Bo tak jest moi mili. Nie że w ogóle ale w moim przypadku, w przypadku mojego powrotu do formy to co się pojawia w sieci to jest moja motywacja. To jest mój motor napędowy. Jak po przebięgnięciu ponad 2km zobaczyłem, że mi przerwało trening i zapisało marne 1,2 to uznałem, że nie przebiegłem i zacznę od 0. Tak dla siebie, dla własnego 5km na liczniku głupiego programu… i działa! mam te 5 kilometrów i jestem z siebie dumny bo mogę Wam pokaząć, żebyście byli ze mnie dumni :) i tak, owszem, potrzebuję tego do sprawniejszego działania i większej motywacji i nie widzę w tym nic złego :)

No i to tyle na dziś kazania :) Dobranoc Proszę Państwa :)

a i biegałem dziś z płytą Fort Minor, stąd utwór wyżej. Polecam!

Podziel się!
  • Facebook
  • Twitter
  1. 7 Responses to “Fitback – nie poddaj sięęęę…..”

  2. Utwór motywujący, świetny do biegania :)
    Prawda jest taka, że trudno by teraz było zacząć biegać bez trackera :) To jest jeden z głównych czynników motywujących, tak jak napisałeś :)

    By Maciej Płusa on Nov 27, 2010

  3. Gratuluję i powodzenia! Proponuję zrobić jakąś fajną listę z piosenkami które motywują do treningu. Nie tylko biegowego ;)

    By Seba on Nov 28, 2010

  4. Hehe, ja mam podobną sytuację.Używam http://runkeeper.com i czasem nawet jak mi się nie chcę wyjść pobiegać to idę, choćby po to aby mieć na wykresie w programie jakiś postęp ;)

    By Maju on Nov 29, 2010

  5. “FUCK U POGODO” zawsze pomaga :D

    By rzem on Dec 1, 2010

  6. Nike+ to świetna sprawa :) Naprawdę mocno motywuje przy wykręcaniu najlepszych czasów i dystansów podczas biegów :)

    By Kacper on Dec 13, 2010

  7. ta opcja cheer przy mojej ilości znajomych którzy kliknęłi like scrashowala aplikację ;]

    By Arvind Juneja on Dec 14, 2010

  8. Hehe, ja mam podobną sytuację.Używam http://runkeeper.com i czasem nawet jak mi się nie chcę wyjść pobiegać to idę, choćby po to aby mieć na wykresie w programie jakiś postęp ;)

    By Anonymous on Dec 24, 2010

Post a Comment